Strona główna-Gry PS 4, Gry PS 4 Pro, Gry PS VR, Recenzje PS 4, Recenzje PS 4 Pro-Recenzja Resident Evil VII: Biohazard – niech żyje król!

Recenzja Resident Evil VII: Biohazard – niech żyje król!

Resident Evil VII – umarł król, niech żyje król! Powiem tak – warto było tak długo czekać na doskonałą (nie boję się użyć tego słowa) odsłonę serii, która wyzwoliła we mnie chęć złożenia pokłonów ekipie Capcom-u! Capcom rules!!!

Pierwszy raz Resident Evil VII w wersji testowej miałem okazję zobaczyć na targach E3 w Los Angeles. Byłem jednym z tych śmiałków, którzy wzięli udział w eksperymencie Capcom-u i założyłem okulary PS VR. Po niespełna 15 minutach bałem się nawet własnego oddechu, a gdy zdjąłem okulary to cały czas miałem wrażenie, że ktoś za mną stoi. Tego przeżycia nigdy nie zapomnę!

Tak naprawdę nie liczyłem na grę, która od samego początku wyzwoli we mnie chęć kontynuacji historii, wracającej do korzeni starego, dobrego Resident-a. Wydarzenia, które skłoniły mnie jako gracza do poszukiwania zaginionej żony mają miejsce w ograniczonym terenie, pełnym nieoczekiwanych zwrotów akcji i odgłosów, powodujących niejednokrotnie pojawianie się gęsiej skórki na całym ciele. Wiem jedno, tak powinien wyglądać każdy survival horror i wielu producentów powinno się uczyć od Capcom-u! Według mnie gra zasługuje na miano gry roku 2017 na konsolę PlayStation 4/Pro czy PlayStation VR.

Historia:

Magia wprost z hollywoodzkich ekranów! W przeciwieństwie do poprzedniej odsłony Resident Evil 6 fabuła gry Resident Evil VII oferuje sprawdzony schemat, znany z popularnych horrorów jak “Droga bez powrotu” czy “Teksańska Masakra Piłą Mechaniczna”. W tym przypadku historię w RE7 rozpoczynamy od krótkiego wprowadzenia, w którym główny bohater o imieniu Ethan niespodziewanie otrzymuje wiadomość od zaginionej przed trzema laty żony. Okazuje się, że Mia prawdopodobnie żyje, ale nie chce, aby ktokolwiek jej szukał. Mimo, że minęło tak wiele czasu Ethan podejmuje decyzję o próbie odnalezienia swojej żony i udaje się do Dulvey w stanie Louisiana. Po dotarciu na miejsce staje przed bramą opuszczonego, starego domu, który już na samym początku wywołuje niepokój. Mimo wszystko postanawia sprawdzić, co kryje się w środku? Po przejściu progu domu okazuje się, że żona Ethana jest jedną z ponad 20 zaginionych osób na terenach Dulvey. Jak się później przekonacie Policja dobrze wie o zaginięciach na tych terenach, ale mimo wszystko nie podejmuje działań zmierzających do odszukania zaginionych.

W tym momencie zaczyna się koszmar, któremu poświęciłem ponad 16 godzin rozgrywki, analizując każdy zakątek posiadłości rodziny Bakerów. Sama fabuła do samego początku wzbudziła we mnie ogromną chęć poznania tajemnicy, jaka kryje się w murach tego strasznego domu. Zagłębiając się coraz mocnej w historię miałem wrażeniem, że jestem częścią przerażającego filmu a jedyne co muszę zrobić to wydostać się z Mią poza mury. Sama rozgrywka skupia się na eksploracji pomieszczeń, odkrywaniu sekretów, tajnych przejść i walce z napotkanymi “Zombie“! Jeżeli tak można nazwać postacie, których zabicie graniczy z cudem. No cóż, seria Resident Evil nauczyła mnie, że martwy Zombie to taki, któremu zniszczymy mózg.

Dobry Zombie to martwy Zombie! Niestety w tym przypadku strzału w głowę, rozłupanie jej siekierą czy wbicie pręta nie gwarantuje, że Zombie padnie i już więcej nie wstanie. I to jest właśnie to, czym najbardziej zaskoczyła mnie siódma odsłona Resident Evil. Istotną zmianą w RE7 jest płynności mechaniki walki, która umożliwia jednoczesne poruszanie się i strzelanie do przeciwników (nowość w stosunku do poprzednich odsłon RE). Niestety arsenał Ethan-a do walki z przeciwnikami nie należy do obfitych. Tak naprawdę do dyspozycji macie scyzoryk (prezent od policjanta, który marnie skończył, a mógł nas słuchać), nóż myśliwski, pistolet, strzelbę, karabin maszynowy z granatnikiem oraz miotacz płomieni. Jeżeli będziecie chcieli odblokować Magnum 44 to nie zapomnijcie o przeszukiwaniu szafek i szuflad. Znajdziecie w nich starożytne monety, które na pewnym etapie rozgrywki pozwolą Wam na odblokowanie pistoletu marzeń!  W wielu przypadkach napotkacie uszkodzoną broń, którą można naprawić w wielu dostępnych warsztatach. Tak więc nie omijajcie pomieszczeń i skrupulatnie przeszukujcie skrytki.

Poza niezwykle potrzebną bronią traficie na dodatkowe ulepszenia postaci, apteczki (w płynnej formie), zioła, chemikalia, klucze, śrubokręty oraz plecaki zwiększające możliwości przenoszenia przedmiotów. Uwierzcie mi, te przedmiotu w wielu sytuacjach uratują Wam życie.    

Twardziel bez dwóch zdań! To w jaki sposób Ethan nabiera ikry, było dla mnie zaskakujące. Prawie na samym początku gry moja ukochana żona z piłą mechaniczną w ręku ucięła mi lewą dłoń (co prawda zostanie doszyta w późniejszym etapie gry). Co najdziwniejsze nic sobie z tego nie robiła i jeszcze rzuciła kochanym mężem o ścianę (a tyle się mówi o przemocy w domu!). A miało być tak pięknie – odszukać żonę, uciec z domu i żyć długo i szczęśliwie. No cóż, na to nie możecie liczyć w Resident Evil VII. W miarę rozwoju fabuły zwykły facet z przedmieścia staje się mężczyzną, którego nic już nie zaskoczy. Przemierzając kolejne lokacje wie już co ma robić. Najpierw strzelać, a potem pytać o drogę.

Prawda jest taka, że dziwaczne zdarzenia, których byłem świadkiem zaczęły się wyjaśniać w momencie, w którym opuściłem przerażający dom. Wtedy spojrzałem na wydarzenia oczami Ethan’a, faceta, który chciał tylko uratować żonę, a musiał stawić czoła największym koszmarom. Zrozumiałem, że Capcom wybrał za mnie! Udostępnił mi konkretną ścieżkę postępowania, która w sumie doprowadziła mnie do zaskakującego zakończenia, na którego końcu zobaczycie helikopter korporacji Umbrella i wysiadającego z niego znajomego! Wniosek: hurra, będziemy mieli kontynuację!

Nasza ocena: 100/100

Godzinna rozgrywka Resident Evil VII: Biohazard!

Grafika:

Tym razem Capcom przeskoczył wielu producentów o lata świetlne tworząc na potrzeby Resident Evil VII autorski silnik graficzny RE Engine, który oferuje trójwymiarową oprawę graficzną, utrzymaną w klimacie grozy. Zarówno wersja na PlayStation 4 Pro, oferująca rozgrywkę w 4K z trybem HDR, jak i wersja na PlayStation VR wygląda po prostu obłędnie. Skok technologiczny jest zauważalny “gołym okiem” a mnogość szczegółów i wysoka jakość detali aż razi w oczy. Palącą się świeca czy płomień miotacza ognia w ciemnym pokoju po prostu raził w oczy. Na szczególną uwagę zasługuje mroczny klimat i realne odwzorowanie posiadłości, którą w realnym świecie każdy powinien omijać szerokim łukiem. Bez dwóch zdań oprawa graficzna nowej odsłony RE7 zasługuje na nagrodę BAFTA w kategorii “najlepsza oprawa graficzna”. Jeżeli mogę Wam coś zasugerować to zdecydowanie powinniście zagrać w Resident Evil VII na konsoli PS 4 Pro i telewizorze 4K z włączonym trybem HDR, wtedy zrozumiecie moją fascynację rewelacyjną oprawą graficzną nowego Resident-a!

Nasza ocena: 100/100

Ścieżka dźwiękowa:

Ścieżka dźwiękowa to jedna z najmocniejszych stron nowej odsłony Resident Evil. Jak przystało na restart serii twórcy postanowili wrócić do korzeni serii i przede wszystkim połączyć elementy muzyki klasycznej z nowoczesnymi brzmieniami. Oprócz japońskich kompozytorów (Akiyki Morimoto, Miwako Chinone, Satoshi Hor) swoją rękę do powstania ścieżki dźwiękowej przyłożyli zachodni wykonawcy, tacy jak: Cris Velasco, znany z serii God of War, Borderlands czy Bloodborne oraz Brian D’Oliviera, twórca ścieżki do Tearaway. Połączenie stylów muzycznych dało ogromnego kopa, a przede wszystkim zmieniło ścieżkę dźwiękową Resident Evil VII nie do poznania. Gdy tylko przekroczyłem próg domu Bakerów (przypominam, że grałem w okularach PS VR z założonym słuchawkami Sony) poczułem jednocześnie dreszcze na plecach i ogromne podniecenie, bo to co słyszałem wokół siebie było idealnym dopełnieniem świetnie dopracowanej fabuły. 

Nasza ocena: 100/100

Błędy/Lagi:

Resident Evil VII jest grą praktycznie pozbawioną błędów. Wersją na konsolę PlayStation 4/Pro/VR, którą otrzymałem od wydawcy firmy CENEGA nie zawierała ponad 800 megowego patcha (dostępny w dniu premiery), który według twórców poprawia kilka błędów związanych ze stabilnością i renderowaniem obrazu. Nawet rzadko pojawiające się błędy tekstur, czy nakładających się na siebie obiektów nie zmienią mojej opinii o świetnie dopracowanej produkcji Capcom-u. Animacja jest płynna a świetnie dopracowane otoczenie pozwoliło mi myśleć, że jestem częścią jednej z najlepszych hollywoodzkich produkcji.

Nasza ocena: 100/100

Dodatkowe:

Resident Evil VII to gra idealna! Idealna do tego stopnia, że nawet brak dubbingu, który z pewnością uatrakcyjniłby rozgrywkę nie miał większego wpływu na ocenę produkcji Capcom-u. Największym zaskoczeniem jest z pewnością pełna kompatybilność z trybem VR. Możliwość konfiguracji ustawienia kąta widzenia w PlayStation VR, które odgrywa istotną rolę w celowaniu z broni do napotkanych wrogów jest z pewnością ogromny skokiem w rozwoju gier, w których sięgamy po okulary do wirtualnej rzeczywistości (twórcy trybu VR w Rise of the Tomb Raider zdecydowanie o tym zapomnieli). 

Nasza ocena: 100/100

Ogólna ocena:

100/100

Powiem to jeszcze raz – umarł król, niech żyje król. Restart jednej z najlepszych serii Resident Evil uważam za bardzo udany. Ogrywając demo udostępnione w PlayStation Store nie spodziewałem się, że Capcom tak mile mnie zaskoczy. Po przejściu gry na normalnym poziomie (na początku gry można wybrać łatwy i normalny) dostałem szansę na ponowną eksplorację posiadłości Bakerów no poziomie “szalony“. Wiem jedno, że po raz kolejny z ogromną chęcią stanę u progu drzwi domu, w którym przeżyłem “koszmar” na tyle przyjemny, że chęcią do niego do niego wrócę i to nie jeden raz!    

Specjalne podziękowania dla CENEGA za udostępnienie kopii recenzenckiej!

By | 2017-02-08T11:59:55+00:00 27 stycznia 2017|Categories: Gry PS 4, Gry PS 4 Pro, Gry PS VR, Recenzje PS 4, Recenzje PS 4 Pro|Tags: , , , , , |13 komentarzy

O authorze:

Hsimpson
Jesteśmy ekspertami w swojej dziedzinie!

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Recenzja Resident Evil VII: Biohazard – niech żyje król!"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wonder-Woman
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

OMG! Brawa dla autora recenzji. Czytałam wiele recenzji RE7, ale to jest mistrzostwo świata:)

Komandos
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Też tak uważam. Mają lekką rękę do pisania. Dlatego lubię ten serwis.

Wizard_aDam
Użytkownik
ADEPT
Poziom 6

Normalnie nie wiem co powiedzieć. Czytałem waszą recenzję, jakbym czytał dobrą książkę. Możecie uwierzyć lub nie, ale już przed chwilę zamówiłem grę. Też chciałbym to przeżyć!

Prince-Lubo
Użytkownik
ADEPT
Poziom 5

Grałem, skończyłem i powiem Ci tak, rewelacja!!!

Tom_parkow
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Ja jestem w 3/4. Zastanawiam się co jest na końcu:)

Komandos
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Ciekawa recenzja. Zabawna i taka z jajem. Takich recenzji brakuje w internecie. Moje pokłony dla Hsimpsona!

He-Man
Użytkownik
ADEPT
Poziom 3

Kawał dobrej recenzji. Grałem przez cały weekend. Jestem pod takim samym wrażeniem, jak wy.

Prince-Lubo
Użytkownik
ADEPT
Poziom 5

Właśnie skończyłem i mam niedosyt. Chcę więcej Residenta! Dla mnie ekstra i zgadzam się w 100% z waszą recenzją.

Tom_parkow
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Poszaleliście z tą recenzją. RE7 rzeczywiście jest świetne, ale czy na 100/100? Ja dałbym 95/100 za delikatne problemy przy PS VR!

Golum
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Właśnie gram w Residenta. Kurcze jestem mile zaskoczony. Robi wrażenie, szczególnie w Playstation VR.

Nathan_Drake
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Nie spodziewałem się aż tak dobrej gry ze strony Capcomu. Poprzednie części były po prostu słabe. Zainteresowaliście mnie tą recenzją. Nawet się skuszę:)

Pablo_kosa
Użytkownik
ADEPT
Poziom 9

Fajna rencka, aż nabrałem ochoty na RE7. Nie powiem, że nie zraziłem się do 5 i 6, ale 7 dam szansę.

Ba-Baracus
Użytkownik
ADEPT
Poziom 4

Jestem Waszym fanem. Jak coś napiszecie to aż się chce czytać. Właśnie gram i nie mogę się oderwać. Świetny jest ten Resident Evil 7!

wpDiscuz